logofundacji

Czy kontrakt szkolny dobrze służy uczniom?

Szanowni Państwo,
polecam felieton p. Doroty Denys-Bindugi, w którym autorka porusza bardzo ważny i ciągle niedostrzegany problem jakim stają się  „kontrakty wychowawcze”. Do ich podpisywania coraz częściej są  namawiani, a czasem wręcz  zmuszani, rodzice i uczniowie. Zachęcam  do przesyłania  opinii i uwag w powyższej sprawie. Będziemy je publikowali oraz upowszechniali w publicznych debatach na temat polskiej szkoły.

Wojciech Starzyński
Prezes Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”  

UCZEŃ NA KONTRAKCIE
Informacje o kontraktach szkolnych, umieszczanych w Wewnątrzszkolnych Systemach Oceniania, mają służyć w praktyce do polepszenia efektów dydaktycznych, wychowawczych i profilaktycznych, czyli 3 najważniejszych czynników, oddziałujących na dziecko na terenie szkoły, w myśl modelu ORE. Przytaczane są liczne walory i korzyści, wynikające z ich stosowania. Jednak każde zjawisko należy zawsze rozpatrywać w kategorii wad i zalet, rozważając faktyczne korzyści przy maksymalnie zniwelowanych skutkach ubocznych.
Narzędzie to jest korzystne jednostronnie – może dowolnie zabezpieczać, kryć nauczyciela i pedagoga, przed odpowiedzialnością za jakość realizacji tych 3 czynników wymienionych powyżej. Natomiast z punktu widzenia ucznia i rodzica – stanowi raczej narzędzie do wywierania presji i nacisków, i jest całkowicie subiektywne. Od widzimisię nauczyciela lub pedagoga zależy bowiem, czy ich reakcja będzie słowna, czy skończy się wpisem do
e-dziennika, czy wreszcie przedłożą uczniowi do podpisania kontrakt, pełen deklaracji, zobowiązań i wyszczególnionych konsekwencji. W przypadku każdego ucznia można już wcześniej zgromadzić liczne podkładki – oświadczenia i protokoły podpisane przez ucznia
i zebrane pod byle pretekstem, by w następstwie udowodnić problemy edukacyjne lub wychowawcze z uczniem i przedłożyć dowolnie sformułowany kontrakt, grożący przeniesieniem do innej klasy bądź wydaleniem ze szkoły. Należy zdawać sobie sprawę, iż na terenie szkoły publicznej, uczniom dysfunkcyjnym i niedostosowanym, nie proponuje się żadnych kontraktów do podpisania, dlatego ich pozycja wśród dzieci prawidłowo funkcjonujących jest uprzywilejowana, pomimo bezpośredniego ich wpływu niejednokrotnie, na destabilizację prawidłowych warunków dydaktyczno – wychowawczych. Ponadto, zastanawia rosnąca liczba przypisywania dzieciom coraz to nowych anomalii – dysfunkcji.
Kontrakt szkolny na gruncie polskiej szkoły należy zaklasyfikować do tzw. pedagogiki wstydu, wywodzącej się z ideologicznego nurtu antypedagogiki, w której kluczową rolę edukacyjno – wychowawczą odgrywa tresura. Ten nurt nie ma nic wspólnego z wychowawczą rolą długomyślnej pedagogiki klasycznej, osadzonej na chrześcijańskich wartościach etycznych. A zatem kontrakt szkolny i inne podpisywane przez dzieci dokumenty na terenie szkoły, mogą być w następstwie użyte przeciwko dzieciom. Dlatego rodzice powinni kierować się zasadą tzw. ograniczonego zaufania, nakazywanego im przez zdrowy rozsądek i nie zgadzać się na podpisywanie przez dzieci czegokolwiek. Kontrakt może okazać się więc narzędziem nacisku, niezabezpieczonym w żaden sposób przed manipulacją
w dowolnym kierunku, która może być świadomie lub nieświadomie wykorzystana przeciwko dzieciom, przeciwko rodzicom, przeciwko rodzinom.

Dorota Denys Binduga
Pełnomocnik Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole” w woj. dolnośląskim